„Nie umiem jeszcze tego powiedzieć, więc pokażę Ci to łzami”
Dziecko nie zna jeszcze słów „separacja”, „przeciążenie sensoryczne” czy „reakcja adaptacyjna”. Ale zna ból w brzuszku, zna ucisk w klatce piersiowej, zna tęsknotę, której nie umie nazwać.
I pokazuje to najlepiej jak potrafi – łzami, wyciągniętymi rączkami, milczeniem.
Co naprawdę czuje dziecko w pierwszych dniach żłobka?
Niektóre dzieci wchodzą do sali i od razu siadają do zabawy. Inne krzyczą, że nie wejdą. Jeszcze inne – stoją jak zamurowane i nie odzywają się przez godzinę.
Wszystkie te reakcje są normalne. Zdrowe. I potrzebne.
„Płacz to nie awaria systemu. To komunikat: 'To dla mnie trudne. Czy jesteś przy mnie?’”
– to słowa, które powtarzamy naszym wychowawcom.
Dziecko czuje:
-
lęk przed rozstaniem – bo do tej pory bezpieczeństwo = mama lub tata;
-
obcość – nowe zapachy, nowe twarze, inne dźwięki;
-
zamieszanie – bo jego rytm dnia został zakłócony, a ono nie miało na to wpływu.
Jak wspieramy dzieci w Bułce z Masłem?
Wierzymy, że każde dziecko zasługuje na to, by jego emocje nie były oceniane, a przyjęte z otwartością.
Dlatego w naszej codziennej pracy:
-
jesteśmy obok – nie obok dziecka, ale z nim,
-
pozwalamy płakać, bez presji na „uspokojenie się”,
-
mówimy prostym językiem: „Widzę, że jest Ci trudno. Jestem tu. Czekam.”
„Niektóre dzieci potrzebują dwóch dni, inne dwóch tygodni lub dwóch miesięcy. Nie chodzi o czas, tylko o poczucie bezpieczeństwa.”
(Jesper Juul, „Zamiast wychowania”)
Największy prezent? Nie spieszyć się
Gdy pozwalamy dziecku przejść przez adaptację w jego rytmie, uczymy je jednej z najważniejszych rzeczy w życiu:
Twoje emocje są ważne. Nie musisz być gotowy od razu. A my Cię nie zostawimy.

W kolejnej części napiszemy o tym, jaką rolę odgrywa rodzic w adaptacji dziecka – i jak zadbać także o siebie.